![]()
|
/Powrót/ Powracający temat - certyfikaty "B" Zbliża się koniec roku, który jest okazją do podliczeń, bilansów, rankingów, ale również przypomina nam o obowiązkach wynikających z istniejących uwarunkowań prawnych. Takim powracającym tematem są także certyfikaty "B", których wprowadzenie było rok temu całkowitym zaskoczeniem dla środowiska polskiego biznesu komputerowego. Przyczyną ówczesnego zamieszania i wyzwalających się przy tej okazji emocji było wejście w życie w dniu 21.11.1994 roku zarządzenia nr 335 Dyrektora Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji ustalającego wykaz wyrobów podlegających obowiązkowi zgłaszania do certyfikacji na znak bezpieczeństwa "B" (Monitor Polski nr 39 z 21.07.94.) oraz ustawy z dnia 3 kwietnia 1993 roku o badaniach i certyfikacji (Dziennik Ustaw Nr 55/93). Poza dwoma wcześniej wymienionymi aktami ustawodawczymi dodatkowymi elementami podstaw prawnych systemu certyfikacji były: Postanowienie nr 3 Rady d/s Badań i Certyfikacji z dnia 6 czerwca 1994 roku w sprawie szczegółowego trybu certyfikacji wyrobów oraz Postanowienie nr 5 z dnia 8 sierpnia 1994 roku w sprawie szczegółowego trybu akredytacji jednostek certyfikujących wyroby, ogólne kryteria dotyczące jednostek certyfikujących wyroby (PN-EN45011) i ogólne zasady modelu certyfikacji wyrobów prowadzonej przez trzecią stronę (Przewodnik ISO/IEC nr 28). Dokładny wykaz wyrobów podlegających certyfikacji został zawarty w Zarządzeniu PKNiM nr 22 z dnia 01.06.1988 roku (Dziennik Normalizacji i Miar nr 6 poz.13) oraz w Dzienniku Normalizacji i Miar z 15.06.1989 roku nr 6 poz.11. Jeżeli spojrzy się na listę aktów prawnych regulujących zasady certyfikacji to już można dostać zawrotu głowy, a jest to dopiero początek drogi. Nasuwa się tu od razu pytanie: do czego potrzebny jest nam wymagany ustawą atest? Odpowiedź brzmi: certyfikat na oznaczenie znakiem bezpieczeństwa "B" potwierdza spełnianie przez wyrób wymagań bezpieczeństwa użytkowania, czyli stwierdza, że nie zagraża on życiu, zdrowiu, mieniu lub środowisku naturalnemu. Firmy wprowadzające do obrotu towary nie mające znaku bezpieczeństwa "B" i certyfikatu PCBC, bądź też nie mające uruchomionego procesu certyfikacyjnego (przyjęcie wniosku przez PCBC) narażone są na kary egzekwowane przez właściwy Urząd Skarbowy (na wniosek pokontrolny Państwowej Inspekcji Handlowej) w wysokości 100% wartości obrotu wykonanego na danym towarze po dniu, od którego zaczyna obowiązywać ustawa. Certyfikat PCBC dający uprawnienia do używania znaku "B" na sprzedawanych towarach obowiązuje w przypadku firm komputerowych na: mikrokomputery (komputery stacjonarne, notebooki, monitory, drukarki etc.), elektroniczny sprzęt powszechnego użytku oraz podzespoły elektroniczne czynne i bierne. Proces certyfikacji jest dwuetapowy. Aby móc przejść do złożenia wniosku w PCBC należy najpierw wykonać badania bezpieczeństwa użytkowania i zakłóceń radioelektrycznych w jednym z dwóch dostępnych laboratoriów. Dopiero po otrzymaniu pozytywnego wyniku testów laboratoryjnych można przystąpić do dalszych czynności. Urządzenia, które posiadają atesty CB lub CCA wydawane przez laboratoria zachodnioeuropejskie, głównie skandynawskie (SEMKO, NEMKO) zwolnione są z przechodzenia w laboratoriach polskich tzw. próby niszczącej. Niestety w większości przypadków konieczne jest - pomimo posiadanego atestu CB lub CCA - wykonanie badań zakłóceń elektromagnetycznych. Warto zaznaczyć również, że badania nie są konieczne jedynie w przypadku gdy atest CB jest II edycji, w przeciwnym wypadku konieczne są badania uzupełniające. W ramach PCBC certyfikacją wyrobów zajmuje się Biuro d/s Certyfikacji, w ramach tego biura działają zespoły. Dla czytelników TeleInfo tylko dwa z nich są interesujące. Będą to: Zespół Elektroniki (prowadzi certyfikację między innymi sprzętu mikrokomputerowego) oraz Zespół Ogólny (zajmujący się między innymi urządzeniami techniki biurowej). Reasumując, certyfikaty na wyroby podłączane do sieci energetycznej nie są polskim wynalazkiem tylko obowiązują na całym świecie. Nikt nie moze liczyć na to, że uda mu się ominąć ten proces, jeżeli w myśl ustawy dotyczy to jego produktu. W ciągu minionego roku co chwila zmieniała się interpretacja obowiązujących przepisów, a powołany do działania przy PCBC Branżowy Komitet Techniczny, w skład którego weszli przedstawiciele środowiska komputerowego, co jakiś czas usiłował wpływać na PCBC poprzez wydawanie odnośnych opinii. Dzięki tym działaniom udało się uściślić pojęcie systemów mikrokomputerowych i urządzeń peryferyjnych. Najpierw decyzją Dyrektora PCBC (Monitor Polski nr 60/95 poz.555) przesuniety został termin obowiązkowego oznaczania wyrobów znakiem bezpieczeństwa "B" na dzień 1 maja 1995 roku, a później ukazało się Postanowienie nr 10 Rady d/s Badań i Certyfikacji z dnia 31 marca 1995 roku w sprawie szczegółowego trybu certyfikacji wyrobów, które częsciowo zmieniło wcześniejsze Postanowienia i przedłużyło okres otrzymania certyfikatu do końca 1995 roku pod warunkiem uruchomienia procesu certyfikacji (czyli zarejestrowania wnisku wraz z dokumentacją). Akty te wprowadziły uspokojenie atmosfery powstałej w środowisku importerów i producentów sprzętu komputerowego, a kilka dodatkowych miesięcy zostało wykorzystanych na podniesienie poziomu świadomości zainteresowanych, co do wymogów występujących w procesie certyfikacji i celowości przeprowadzania sprzętu komputerowego na znak bezpieczeństwa "B". Są to bowiem działania prowadzone w interesie użytkownika końcowego. Nie są one wcale mniej istotne dla producenta czy importera, z racji jego odpowiedzialności cywilnej za wprowadzenie do obrotu towaru zagrażającego zdrowiu i życiu. W obecnie obowiązującym systemie certyfikacji nastąpiło rozszerzenie obowiązku oznaczania wyrobów znakiem "B" na wszystkie jednostki prowadzące działalność gospodarczą. W latach 1979-1993, w ramach państwowej kwalifikacji jakości organizowanej i nadzorowanej przez PKNMiJ, obowiązek ten dotyczył przedsiębiorstw państwowych i spółdzielczych. Urządzenia mikrokomputerowe znajdowały się tak jak i obecnie na liście sprzętu do certyfikacji. Brak jednak wyraźnego i zrozumiałego dla wszystkich wyjaśnienia zawartości zapisu, co należy rozumieć przez mikrokomputery (nr SWW 0922-5) i urządzenia wejścia-wyjścia (nr SWW 0923-2 i 0923-5) powodował, że w praktyce kwalifikacji na znak bezpieczeństwa "B" poddawano jedynie niewielką część wyrobów. Z powodu braku jednoznacznej interpretacji przepisów, które mogłyby wymusić poddawaniu ocenie bezpieczeństwa użytkowania wyrobów komputerowych w trybie państwowej kwalifikacji jakości, nie było tradycji ich certyfikacji. Ponadto sprzęt komputerowy przeznaczony był głównie do zastosowań profesjonalnych, a więc z założenia dla użytkownika odpowiednio przeszkolonego co powodowało, że rynek nie stawaiał wymogu oznaczania znakiem "B" tego sprzętu. Z chwilą ponownego wprowadzenia obowiązku oznaczania znakiem bezpieczeństwa urządzeń komputerowych rozpoczęła się dyskusja na temat celowości poddawania certyfikacji tego rodzaju urządzeń. Wśród argumentów przedstawionych przez zwolenników poglądu, że sprzęt komputerowy nie powinien być objęty procesem certyfikacji według obecnie obowiązujących zasad są stwierdzenia:
Powyższe argumenty są słuszne, gdy odnoszą się do sprzetu charakteryzującego się rzeczywiście wysoką jakością. Obiektywnym potwierdzeniem tej jakości są na ogół obce i uznane certyfikaty. Importerzy markowego sprzętu bez trudu uzyskują od producenta lub autoryzowanego dealera certyfikaty CB lub CCA wraz z protokołami badań. W takich przypadkach procedura uzyskania krajowego certyfikatu "B" najczęściej ogranicza się do badań weryfikacyjnych, dotyczących poziomu zakłóceń radioelektrycznych, co na ogół nie stwarza dużych kłopotów importerom. Wydaje się, że wiele kłopotów niektórych producentów i importerów wynika z niepełnej znajomości zasad procesu certyfikacji oraz wiąże się z nie zawsze uświadamianą potrzebą znajomości podstawowych wymogów technicznych zawartych w Polskich Normach. Stąd w kontraktach importowych lub umowach handlowych odbiorca sprzętu komputerowego nie stawia dostawcy odpowiednich wymagań technicznych. Najważniejsze zmiany w procesie certyfikacji wyrobów na znak bezpieczeństwa "B" przewidziane na 1996 rok to:
Pojawi się również podział na sprzęt zasilany bezpośrednio z sieci i zasilany za pośrednictwem zasilaczy (np. notebooki). W tym drugim przypadku badaniami będzie objęty tylko zasilacz. W przypadku "rodziny wyrobów" nowy sprzęt bazujący na zasilaczu wcześniej certyfikowanym będzie musiał uzyskać jedynie aneks do certyfikatu bezpieczeństwa. Zmiany te powinny zostać w najbliższym czasie ogłoszone, a co za tym idzie podawane przez prasę informacje o "zawieszeniu wiosennej oferty czy nawet wycofaniu się z rynku niektórych producentów" w związku końcem karencji na certyfikaty, okażą się mocno przedwczesne i przesadzone. Robert Kamiński i Sergiusz Piotrowski /Powrót/
|