/poprzednia/powrót/następna/
3. Pierwsze czytanie poselskiego projektu uchwały w sprawie budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego w Polsce (druk nr 2017).
3 kadencja, 82 posiedzenie, 2 dzień (13.07.2000)
12 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu uchwały w sprawie budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego w Polsce (druk nr 2017).
Poseł Karol Działoszyński:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim państwu, którzy wzięli udział w tej debacie, którzy zgłosili swoje uwagi. Przedstawiając projekt tej uchwały, mieliśmy świadomość, że ze względu na swoją obszerność i wielość sfer, których dotyka, może budzić czasami kontrowersje albo nie wyczerpywać wszystkich tematów. Natomiast trochę dziwi mnie to, że któraś z koleżanek posłanek powiedziała wręcz o ˝bełkocie˝ tej uchwały, a następnie zadała parę pytań i niegrzecznie wyszła z sali, nie czekając na odpowiedź, tzn. że tej odpowiedzi nie muszę udzielać, zwolniony jestem z tej odpowiedzi, mam nadzieję. Myślę, że ta uchwała przede wszystkim nigdy nie miała zamiaru antagonizować Sejmu z rządem. To był wynik dyskusji w Sejmie nad prawem telekomunikacyjnym, dyskusji w różnych kręgach poselskich i stąd inicjatywa, i powstanie zespołu poselskiego, który chce się tym zająć i promować te działania w Sejmie. Przypomnę tylko, że był taki dokument parę lat temu, ˝Strategia dla Polski˝, przygotowany przez jednego z premierów, i słowo ˝telekomunikacja˝ nie padło tam ani razu. Dlatego też uważamy, że trzeba przypominać i powtarzać, że Polska od tego nie może odejść. świat idzie w tym kierunku, my możemy tylko myśleć o tym, jak to zrobić najlepiej i najbezpieczniej. Nie dziwię się, iż wiele uwag świadczy o zastanawianiu się nad tym, czy ustrzeżemy się tych wszystkich złych rzeczy, które niesie z sobą najnowsza technologia.
Odpowiadając pani minister Kozłowskiej, my nie nawołujemy do tego, by aplikacje były nieprzemyślane. Mówiąc o terminach, żeby to było jak najszybciej, myślę tak jak pan minister, że ze względu na wagę, na przykład ustawy o podpisie elektronicznym, i po konsultacjach z marszałkiem Płażyńskim, jeżeli ta ustawa zostanie skierowana do Sejmu, to Sejm niezwłocznie się nią zajmie.
Wydaje mi się, że najważniejszym i najlepszym wynikiem dzisiejszej debaty jest to, że pokazaliśmy sobie, ale przede wszystkim opinii publicznej, społeczeństwu, które codziennie styka się z elementami tej nowej technologii, że musimy się do tego przygotowywać. Dlatego mówiliśmy o samorządach, o edukacji, edukacji ludzi dorosłych, o wyższych uczelniach, bo to są jak gdyby te pierwsze podstawowe kanały, którymi powinniśmy działać i chyba nimi działamy. Dokument rządowy ˝Cele i kierunki rozwoju społeczeństwa informacyjnego˝, jeśli będzie dalej w Sejmie opracowywany, znajdzie się na stronach internetowych Sejmu, pewnie za chwilę na stronach internetowych rządu, Sejm ma bardzo dobrą obsługę internetową na bieżąco.
Wielokrotnie rozmawialiśmy też o tym z Prezydium Sejmu, czy posłowie nie powinni być jeszcze lepiej wyposażeni w pokojach w komputery, żebyśmy nie nosili tych ton papieru, to rzeczywiście jest uwaga do Prezydium Sejmu. Wiem, że to się, niestety, wiąże wszystko z pieniędzmi.
Mamy chyba poczucie pewnej rewolucji, która dzieje się wokół nas. Nie wiem, czy wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy jej elementami, bierzemy w niej udział w sposób mniej lub bardziej świadomy i między innymi chodziło nam o to, żeby wszystkim to uzmysłowić. Ta młodzież, która siedzi na galerii i przysłuchuje się w tej chwili naszej dyskusji, jest już skazana na gospodarkę elektroniczną, na używanie Internetu na co dzień, bo wszyscy w domach mamy dzieci, które używają komputerów. Za moich czasów na Pierwszą Komunię świętą dostawało się zegarek, teraz dostaje się coraz częściej komputer i to też jest dowód pewnej rewolucji, która dzieje się w polskich domach. To jest zjawisko coraz częstsze i ono powinno wyznaczać nasze działania i ukierunkować dyskusję z rządem. Parlament jest za to odpowiedzialny.
Zapewne ta dyskusja nie wszystkich zadowoliła. Mamy jednak doświadczenie, że jeśli przygotowuje się uchwałę za szeroką, to wszyscy chcą potem w niej coś zmienić, uważają, że tak trzeba, bo przecież honor poselski nakazuje coś w uchwale zmienić, technika zaś mówi, że im uchwała krótsza, tym bezpieczniejsza.
W tej uchwale nie dało się po prostu nie zapisać pewnych rzeczy. Staraliśmy się wszystkie zapisać. Co będzie dalej, bo był, zdaje się, wniosek o przejście do drugiego czytania, jakie on znajdzie jutro odzwierciedlenie na sali, zobaczymy. Nawoływałbym jednak do tego, żeby spróbować przejść do drugiego czytania, bo jeśli skierujemy uchwałę do komisji, to nie zobaczy ona światła dziennego pewnie do końca października i nie wiem, czy wtedy taki nawrót będzie rzeczą pozytywną.
Jest zrozumienie między Sejmem i rządem w sprawie rozwiązywania podstawowych problemów i, jak powiedział pan minister Katner, terminu 30 września na pokazanie generalnej strategii. My przecież doskonale rozumiemy wielość zagadnień i nie chcieliśmy nakłonić rządu, żeby do 30 września przedstawił nam gotowe dokumenty. Anglicy pracowali nad tym ok. 2 lat. Taki dokument został niedawno, prawie rok temu przyjęty. Jeśli uświadomimy wszystkim komisjom sejmowym, że tego typu problemy istnieją, chociażby ustawa o podpisie elektronicznym, jeśli jej projekt wpłynie, a nie będzie to pilny projekt rządowy, ale będziemy go mogli w Sejmie w ten sposób potraktować, to przyczynimy się już do rozwoju sfery biznesowej, która będzie napędzać następne elementy. Uważam, że naszym obowiązkiem jest mówienie o tym, że przyszłość Internetu to jest przyszłość dla tych, którzy będą potrafili do Internetu wprowadzać treści, patrząc biznesowo, sprzedawać treści, z których wszyscy będziemy korzystali, i to jest właśnie zadanie ludzi młodych, którzy mają już inne podejście do technologii.
Wydaje mi się, panie marszałku, że pan minister mówił jeszcze o szybkim budowaniu prawa. W wielu dyskusjach, które toczyliśmy, dotyczących społeczeństwa informacyjnego, spotkałem się z głosami, żeby w tej dziedzinie szybko prawa nie budować, że to jest tak dynamicznie rozwijająca się dziedzina naszego życia, w przypadku której prawo musi starać się nadążyć za tym, co się dzieje. Taki system, gdzie nam prawnie narzucono wszystkie inne rozwiązania, już przeżyliśmy i chyba nie warto do tego wracać. Zgodziłbym się zatem z tym, że musimy maksymalnie szybko nadążać, ale chyba nie powinniśmy starać się wyprzedzać życia, bo to może negatywnie wpłynąć na te procesy.
Wszystkim państwu, którzy wzięli udział w debacie jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że ta debata pokaże potrzebę strategii i strategicznego myślenia. Zgłaszając Wysokiej Izbie projekt uchwały zakładaliśmy, że jest to dyskusja o wizji Polski, która będzie budowana w ciągu 2, 10, 20 lat, a nie w ramach jednego budżetu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
/poprzednia/powrót/następna/
